Prof. dr hab. med. Krzysztof Kula; Kierownik Centrum Kształcenia Klinicznego Europejskiej Akademii Andrologii, Akademia Medyczna w Łodzi

Polskie komentarze : Niepłodność męska

Z zaciekawieniem przyjąłem wiadomość o powołaniu no ­wego czasopisma naukowego dla ginekologów i położ­ników. Formuła Wiadomości Położniczo-Ginekologicznych , polegająca na przedstawianiu w języku polskim najbardziej kluczowych artykułów poglądowych, pisanych przez autorytety światowe jest bardzo interesująca.

Wnioskuję, że redakcja biorąc pod uwagę unikalność badań w dziedzinie rozrodu, a zwłaszcza ich biologiczny charakter, pragnie wykazać pewien dystans do ogromu informacji, często teoretycznych i dlatego załącza komen ­tarze ułatwiające znalezienie miejsca tym informacjom w naszej praktyce lekarskiej.

Wiadomości Ginekologiczno – Położnicze zwróciły się do mnie z prośbą o komentarz do artykułów poświęconych niepłodności męskiej. Artykuł wprowadzający autorstwa R.W. Shaw rozpoczyna się od stwierdzenia, że "male factor" czyli „czynnik męski" występuje u 50% niepłodnych par rozrodczych. W innych opracowaniach odsetek ten wynosi 40%, a jeszcze gdzie indziej 30%. W żadnym z opracowań podających te odsetki nie jest opisane źródło i metoda uzyskania danych. Tylko prywatnie można dowiedzieć się od autorów, że dane te są przypuszczalne i często usta ­lane arbitralnie, a więc bez odpowiednich opracowań nau­kowych. Nic dziwnego. Odróżnienie niepłodności z przy­czyny mężczyzny od niepłodności z przyczyny kobiety jest bardzo trudne.

Para rozrodcza jest bowiem jednostką integralną. Tylko brak plemników w nasieniu lub pełna nekrospermia (brak ruchu i żywotności plemników) może posłużyć dla jedno ­znacznego rozpoznania niepłodności męskiej. Stany te występują jednak względnie rzadko. Bardzo często obniżenie potencjału płodności mężczyzny jest kompen ­sowane wysokim potencjałem płodności kobiety i vice ver-sa. Badania kliniczne grupy Steinbergera (1) pozwalają przypuszczać, że potencjał płodności każdego partnera z osobna waha się w granicach od O do 100%. Za 100% potencjału płodności męskiej przyjęto stan, w którym ciąża pojawia się po upływie średnio 1,2 do 1,9 cykli płciowych partnerki (1). Ta z kolei musi wykazywać także optymalny potencjał płodności. Praktyka wykazuje, że jest to zagad ­nienie kontrowersyjne, ale również możliwe jest określe­nie stopnia potencjału płodności kobiety.

Według Steinbergera (1) stuprocentowy, a więc maksy ­malny potencjał płodności mężczyzny występuje przy licz­bie plemników równej lub wyższej niż 60 mln/ml nasienia i ruchliwości plemników wyższej niż 70%. Łatwo zauważyć, że liczby te znacznie przewyższają wartości uznane za prawidłowe przez WHO (liczba plemników > 20 mln/ml; ruchliwość > 50%) (2). Tymczasem, już od lat 70-tych wia­domo, że bez leczenia mężczyzny ciąże występują w parach rozrodczych,w których liczba plemników nie tylko jest niższa niż 20 mln/ml, ale nawet niższa niż 10 mln/ml. Ciąże występują tu jednak po okresie dłuższym niż w przypadku maksymalnego potencjału płodności. Tak więc ocenę udziału „czynnika męskiego" lub "czynnika żeńskiego" powinno wyrażać się w stopniach lub procentach, a nie jako jednoznaczne rozpoznanie. To z kolei utrudnia sformułowanie jednorodnych grup według podziału na niepłodność zależną od mężczyzny i niepłodność z od kobiety.

Rozważania te wskazują na konieczność dalszego rozwo ­ju strategii dla badań o układach płciowych i ich licznych patologiach. Ważne wydaje się jednak podkreślenie, że mimo wzajemnych powiązań, osobnymi zagadnieniami są andrologia, ginekologia i urologia jako części medycyny klinicznej, a osobnym, ocena potencjału płodności pary rozrodczej.

Uwagi moje mają też na celu ochronę par małżeńskich przed zbyt pochopnym i nieprawidłowym kwalifikowaniem ich jako niepłodnych. Wpływa to bardzo niekorzystnie na powodzenie leczenia obniżonego potencjału płodności. Moje przykre doświadczenie z ostatnich dni polegało na konieczności przekonywania małżonka, którego żona jest w ciąży, że może on być ojcem, mimo rozpoznania u niego „asthenoteratooligozoospermii" przez lekarza z ośrodka o wysokim statusie krajowym. Mężczyzna ten był w stanie depresji psychicznej i zamierzał skierować sprawę do sądu o rozwód, z powodu domniemanej niewierności mał ­żeńskiej żony, mimo chęci posiadania własnego dziecka i rodziny. Takie nieprawidłowe i szkodliwe osądy lekarskie zdarzają się często.

Ginekologia i położnictwo są dziedzinami typowo za ­ biegowymi, dziedzinami postępowania lekarskiego pierwszej linii. Zabiegowiec kocha zabiegi, poświęca im większość czasu, a fascynuje się nowościami nauk pod ­stawowych. Bardzo ważne, aby dostarczane mu informa­cje miały charakter nie tylko informacji prawdziwych ale i prawidłowo interpretowanych. Sądzę, że takie wyzwanie postawili sobie redaktorzy nowego czasopisma.

Piśmiennictwo

  1.  E. Steinberger, L. J. Rodriguez-Rigau: Relationship between data obtained on quantitative analycic of spermatogenesis, sperm production and fertility potential of the male. W:B. Bacetti (red): Comparative Spermatology 20 Years After. Raven Press, New York, 1991: 909-915
  2.  WHO Laboratory Manual For the Examination of Human Semen and Sperm-Cervical Mucus Interaction. Cambridge University Press, 1992 Prof. dr hab. med. Marian Semczuk, Przewodniczący Sekcji Andrologii PTG, Akademia Medyczna – Lublin Z prawdziwą przyjemnością i zadowoleniem podjąłem się napisania komentarza do cyklu prac, dotyczących męskiej niepłodności. Powyższe publikacje będą treścią 2-go nu ­meru nowego czasopisma w naszej specjalności – „Wi­adomości Położniczo-Ginekologicznych". Zestaw nadesłanych prac, obok artykułu wprowadzającego – R. W. Shaw, obejmuje również trzy dalsze opracowania, napisane przez znanych klinicystów. Wszystkie publikacje łączy wspólny temat: niepłodność męska. W kolejności przedstawiają one:      – diagnostykę niepłodności męskiej i testy czyn ­nościowe nasienia                                                                                                                                                            – leczenie farmakologiczne i postępowanie chirurgiczne                                                                                                                                                                       – rolę technik wspomaganego zapłodnienia w niepłodności męskiej Wszystkie opracowania cechuje wysoki poziom merytory ­czny. Trudno jest jednoznacznie określić procentowy udział part ­nera męskiego w niepłodności małżeńskiej. Wynika to m. in. z braku danych i z trudności, na jakie się napotyka przy ich gromadzeniu. Opierając się jednak na wynikach badań ponad 9000 par niepłodnych, przeprowadzonych w 33 cen­trach WHO, 25 krajów, w latach 1980-1986 należy przyjąć, że „czynnik męski" może być odpowiedzialny za nie mniej niż 50% niepowodzeń w rozrodzie. 1 Pojawiają się nawet spostrzeżenia, że płodność mężczyzn jest zagrożona na skutek działania nieznanych czynników środowiskowych. Niektórzy sugerują nawet, że grozi nam apokalipsa ze strony otaczającego środowiska. Jest para ­doksem, że mimo postępów w rozumieniu procesów fizjo­logicznych, lepszej i nowoczesnej diagnostyki zaburzeń męskiej płodności – postęp w jej leczeniu jest bardzo nie­wielki lub nie ma go wcale, jak słusznie zauważa autor wprowadzającego artykułu – R. W. Shaw. Podnoszą się nawet głosy, że andrologia umarła – bo do zapłodnienia komórki jajowej w technice ICSI – wystarcza jeden, nawet niezbyt prawidłowo morfologicznie zbudowany plemnik. W związku z powyższym, zaprezentowanie przez redakcję „Wiadomości Położniczo-Ginekologicznych" cyk ­lu artykułów na temat niepłodności męskiej jest ze wszech miar celowe i zasadne, tym bardziej, że jeden z ocenia­ nych przeze mnie artykułów koresponduje z opub ­ likowaniem w „Klinicznej Perinatologii i Ginekologii" t.XVII, 1996 r. – stanowiska Polskiego Towarzystwa Ginekolo ­gicznego, dotyczącego technik wspomaganego rozrodu w leczeniu niepłodności. Osobnym zagadnieniem jest problematyka związana z le ­czeniem niepłodności. Ze względu na podmiot, jakim jest kobieta, w procesie tym uczestniczą jako pierwszoplanowi lekarze ginekolodzy. Dlaczego właśnie ginekolodzy? Bo ­wiem oni, w swej praktycznej działalności, spotykają się najczęściej z niepłodnymi małżonkami. Z drugiej zaś stro­ny są specjalistami, którzy merytorycznie i formalnie winni być przygotowani do udzielania pomocy parom, pragnącym powołać do życia własne potomstwo. Sądzę, że to m. in. było celem redakcji „Wiadomości Położniczo-Ginekologicznych", gdy zdecydowała się opu ­blikować współczesne poglądy na temat diagnostyki i te­rapii niepłodności męskiej. Ocena potencjału płodnościowego pary niepłodnej jest zagadnieniem interdyscyplinarnym, w którym winni uczes ­tniczyć lekarze różnych specjalności, w tym: ginekolodzy, androlodzy, urolodzy a także psycholodzy. Stworzenie w naszym kraju odpowiednich ośrodków zajmujących się tymi zagadnieniami, zagwarantowałoby dostępność i podniosło jakość usług medycznych w le ­ czeniu niepłodności małżeńskiej, w tym również niepłodności męskiej. Piśmiennictwo 1/WHO manual for the standarized investigation and diagnosis of infertile couples. P.R. Rowe et all.:Cambridge Uniwersity Press, 1993. Doc. dr hab. med. Leszek Bablok, Kierownik Oddziału Andrologii I Kliniki i Katedry Położnictwa i Ginekologii AM w Warszawie Seria artykułów poglądowych dotyczących etiologii, diag ­nostyki oraz leczenia męskiej niepłodności, jak również andrologicznych aspektów rozrodu wspomaganego, napisana przez wybitnych, światowych znawców tego za ­gadnienia, jest bardzo cenną dla polskich ginekologów prezentacją najnowszych danych i poglądów w tej dziedzinie medycyny. Są one podane w bardzo skonden ­sowanej formie, ale bardzo przejrzyście i wydaje mi się, że zrozumiale. Ta forma prezentacji dla polskich lekarzy najnowszych wiadomości w poszczególnych specjalnoś ­ ciach medycznych powinna być bardzo interesująca, gdyż w polskim piśmiennictwie medycznym odczuwa się brak tego typu opracowań. Należy zwrócić uwagę na fakt, że ze względu na coraz szer ­sze zastosowanie technik wspomaganego rozrodu mogą zostać ojcami mężczyźni, którzy do końca lat 80-tych nie mieli żadnych szans na posiadanie potomstwa. Jest to możliwe przy zastosowaniu technik wspomaganego roz­rodu związanych z pobieraniem plemników z najądrzy (MESA) lub jądra (TESA) oraz dokonanie zapłodnienia in vitro techniką ICSI. W związku z powyższym, w diagnostyce męskiej niepłodności istotne jest stwierdzenie, czy w jądrach istnieje pełna spermatogeneza i spermiogeneza, a w leczeniu, czy mamy możliwości pobudzenia sperma-togenezy, aby uzyskać pojedyncze plemniki, niezbędne do wspom- nianych powyżej technik wspomaganego rozrodu. W powiązaniu z tymi zagadnieniami zasługuje na pod ­kreślenie fakt, że ocena hormonalna układu podwzgórze -przysadka mózgowa – jądro nie jest jednoznaczna ani dla potwierdzenia istnienia ani też braku w jądrze pełnego procesu spermatogenezy. Nie jest całkowicie prawdziwy pogląd, dominujący w latach 70-tych i 80-tych, że znacznie podwyższony poziom FSH wyklucza istnienie pełnej sper ­matogenezy w jądrze i że ten podwyższony poziom wska­zuje na brak możliwości leczniczych mogących dopro­wadzić do zaistnienia pełnej spermatogenezy. Doniesienia w literaturze medycznej o szeregu fałszywie dodatnich i fałszywie ujemnych wartości FSH przy istnieniu lub braku pełnej spermatogenezy podkreślają ponownie znaczenie i konieczność oceny histologicznej wycinków z jądra dla stwierdzenia istnienia lub braku w jądrze spermatogenezy i spermiogenezy. Wydaje mi się, że w ocenie etiologii męskiej niepłodności, niedostatecznie podkreślono znaczenie niekorzystnego wpływu żylaków powrózka nasiennego na czynność plemnikotwórczą. Żylaki powrózka nasiennego stwierdza się aż u 1/3 wszystkich pacjentów z nieprawidłowym stanem nasienia. Oczywiście, jak zawsze w medycynie, istnieją kontrowersje co do korzystnego wpływu leczenia operacyjnego żylaków powrózka nasiennego na płodność operowanego pacjenta. Zdecydowana większość autorów donosi o korzystnym wpływie varicocelectomii na stan nasienia. Poprawę stanu nasienia obserwowano u 70% do 80% operowanych. Prace o braku poprawy są zdecydo ­wanie mniej liczne. Szkoda, że R. l. McLachlan i C.Holden w piśmiennictwie powołują się jedynie na jedną z prac (Baker i wsp. nr 10 piśmiennictwa) dotyczącą braku ko ­rzystnego efektu varicocelectomii, pisząc tylko o braku powiązania między wielkością żylaków powrózka nasien ­nego a stopniem poprawy po ich podwiązaniu. Pryor nato­miast, powołuje się w piśmiennictwie na prace Dubina i Amelara, oparte na największym do tej pory opublikowa­nym materiale klinicznym o korzystnym wpływie operacji i pracy Nillsona i wsp. o braku zmian stanu nasienia po varicocelectomii. Dla osób zainteresowanych polecam bardzo szczegółową pracę przeglądową autorstwa P.J. Turka i L.J.Lipshultza p.t. „Kontrowersje dotyczące żylaków powrózka nasiennego", wydaną  jako „lekcja 13 i 14", tom 14, 1995 w AUA Update Serie. Wydanie polskie – w 1996 roku, pod patronatem Polskiego Towarzystwa Urologiczne ­go. Prace te zawierają również omówienie wyników vari-cocelectomii z zastosowaniem „ślepej próby". Na zakończenie chciałbym zaznaczyć, że zmienia się sto ­sunek do leczenia mężczyzn niepłodnych lub z obniżoną płodnością na bardziej aktywny. Poprzednio panował pe­wien nihilizm terapeutyczny wyrażający się poglądem „I tak nic z tego nie będzie". Obecnie, przy wysoko specjalisty­cznych technikach wspomaganego rozrodu, uzyskanie nawet nieznacznej poprawy stanu nasienia może zwięk ­szyć szansę zapłodnienia nasieniem leczonego mężczyzny.