Minisympozjum: „Pain relief w Current Obstetrics and Gynaecology 1996, 6, 61-84 obejmuje pięć prac: Pain relief/ J.A. Jordan, Alternative methods of pain relief in pregnancy/ J. Thorburn i J.A. Reid, Epidural and spinał anaesthesia in labour/M. Lewis, Postoperative pain re ­lief/ M. l, Bowden, i Pain management in terminal mali – gnancy/ G. Harrison.

Polskie komentarze: ból

Prof. dr hab. med. Maria Szymańska, Zakład Anestezjologii Centralnego Szpitala Klinicznego WAM, Szaserów 128

Zagadnienie znoszenia bólu porodowego oraz bólu po ­operacyjnego jest niezwykle istotne i obawiam się, że nadal nie wszędzie doceniane.

Kompetentnie prowadzona analgezja porodu, szczegól ­ nie analgezja przewodowa z zastosowaniem środków analgezji miejscowej z opioidowymi analgetykami, daje nie tylko komfort rodzącej lecz również wpływa korzyst ­ nie na stan urodzeniowy noworodka. Z tego właśnie wzglę ­ du ta technika analgezji porodu jest szeroko stosowana zarówno w Stanach Zjednoczonych Ameryki jak i w Eu ­ ropie.

Analgezja pooperacyjna, szczególnie analgezja przewo ­ dowa z wyprzedzeniem, moduluje przebieg procesów metabolicznych okresu pooperacyjnego, przyspiesza powrót perystaltyki, pozwala na wczesne uruchamianie chorych przy komforcie bezbolesności, zmniejsza ryzy ­ko powikłań zakrzepowo-zatorowych i skraca okres ko­ niecznej hospitalizacji. Tak więc znaczenie analgezji okołooperacyjnej trudno przecenić.

Odrębnym zagadnieniem, niemniej istotnym, jest pro ­wadzenie analgezji w przypadkach choroby nowotwo­rowej, szczególnie w jej stadium końcowym, często związanym z cierpieniem bólu.

Prace w/ w sympozjum przedstawiają właśnie fizjopa-tologię bólu porodowego, bólu towarzyszącego opera ­ cji i chorobie nowotworowej, współczesne metody opa ­ nowywania bólu, możliwe powikłania, wnioski końcowe i wykaz piśmiennictwa. Poruszone w nich zagadnienia uwzględniają współczesne możliwości w leczeniu bólu, dając czytelnikowi nie tylko ogólną orientację lecz i prak ­tyczne wskazówki.

Z tego względu uważam, że tłumaczenie" Current Ob ­stetrics and Gynaecology" jest pożyteczne zwłaszcza, że nie mamy odpowiednika w piśmiennictwie krajowym.

Prof. dr hab. med. Ewa Mayzner-Zawadzka. Katedra Anestezjologii i Intensywnej Terapii A M

Zniesienie bólu porodowego i zapewnienie rodzącej ko ­biecie bezbolesnego porodu jest ciągle problemem kon­trowersyjnym, budzącym moim zdaniem nieuzasadnio­ne emocje u zainteresowanych tym tematem stron.

Z pewnością mojego stanowiska w tej sprawie nie tłu ­maczą względy historyczne. Nie mniej, nie może być żadnych wątpliwości, że pierwsze doniesienia i próby eliminacji bólu w porodzie są tak stare, jak narkoza w ogóle.

Kilka miesięcy bowiem po pokazie Mortona w Bostonie – pierwszej skutecznej narkozy, Sir James Young Simp-son w 1847 roku zastosował eter w praktyce położni ­czej. W tym samym 1847 roku J. Y. Simpson sięgnął po chloroform, który europejscy badacze odkryli wcześniej, bo w 1831 roku, a sam został na zawsze uznany za pierwszego anestezjologa w położnictwie, dzięki które­mu było możliwe znieczulenie porodu Królowej Wiktorii

przez J. Snowa. Na marginesie i gwoli prawdy historycz ­ nej można dodać, że akt ten nie był interpretowany jed ­noznacznie i przez niektórych został uznany za nieko­nieczny, utorował jednak akceptację takiego rozwiąza­ nia, czyli bezbolesnego porodu, w Europie, chociaż po ­ zbawienie rodzącej bólów porodowych i znieczulenie w położnictwie przechodziło różnie koleje w późniejszych latach. Dotyczyło to zarówno aspektów położniczych jak i anestezjologicznych w odniesieniu do wskazań i prze ­ciwwskazań oraz wyboru anestezji.

Właśnie wybór anestezji stanowił zawsze zarzewie dys ­ kusji, a krytyce była poddawana regionalna anestezja w odniesieniu do położnictwa, tak znieczulenia porodu jak i cesarskiego cięcia. W zasadzie dopiero w późnych la ­tach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zmieniła się ta sytuacja.

Jednoczenie oddziały położnicze należały do najbar ­dziej zaniedbanych pod względem wyposażenia w sprzęt i aparaturę anestezjologiczną, co oczywiście znajdowa­ło odbicie w powikłaniach związanych przyczynowo z anestezją. W latach sześćdziesiątych i wczesnych sie­demdziesiątych anestezja w Wielkiej Brytanii sytuowa­ła się na trzecim miejscu pod względem przyczyny śmier ­telności rodzących.

Obecnie nie ulega wątpliwości, że poprawa tej niechlub ­nej statystyki odbyła się także za sprawą wprowadze­nia do położnictwa regionalnej anestezji i bez wątpienia najmniejsza liczba zgonów matek przypada na proce­dury przeprowadzane w regionalnej anestezji.

W Europie i Stanach Zjednoczonych problemy aneste ­zji w położnictwie nabrały ogromnej wagi i doczekały się wyodrębnienia na prawach subspecjalizacji aneste-zjologicznej. Przed trzema laty zostało także powołane Europejskie Towarzystwo Anestezji Położniczej i Lecze­nia Bólu.

Nie potrafię ocenić faktycznej sytuacji w Polsce w dzie ­dzinie anestezji położniczej na tle zaawansowania eu­ropejskiego. Obawiam się jednak, że nie jest ona zadowalająca, szczególnie w odniesieniu do bólu porodowego i poope­racyjnego.

Za główną przyczynę takiego stanu rzeczy uważam kon ­serwatyzm lekarzy położników, brak doświadczenia i przygotowania ze strony anestezjologów oraz braki w edukacji społeczeństwa.

Ból porodowy określany jest pod względem natężenia i percepcji jako silniejszy i trudniejszy do zniesienia od nowotworowego. Może być ograniczony i eliminowany na różne sposoby ale nie ulega wątpliwości, że u przy ­tomnej i współpracującej rodzącej skutecznie likwiduje go tylko regionalna anestezja.

Jak często w Polsce wykorzystuje się znieczulenie re ­gionalne dla uzyskania bezbolesnego porodu ? Nie wiem, ale sądzę że mniej niż 1% kobiet w Polsce rodzi bezboleśnie i zgodnie z nowoczesnymi standardami.

W Wielkiej Brytanii ponad 20% kobiet rodzi w znieczu ­leniu regionalnym, zewnątrzoponowym lub z wykorzystaniem zewnątrzoponowego a 70% rodzących objęta jest innym postępowaniem przeciwbólowym. W tym miej­scu można zapytać o niebezpieczne powikłania związa­ne z zastosowaniem tego rodzaju znieczulenia porodu. Odpowiedź na to pytanie znajdzie czytelnik w treści tego zeszytu i z pewnością uzna, że przy zachowaniu prawi­deł postępowania są one nieznaczące.

Dziedziną równie zaniedbaną, co lekceważoną przez większość lekarzy zabiegowców jest leczenie bólu po ­operacyjnego w tym również w położnictwie i ginekolo­gii. Najczęściej postępowanie przeciwbólowe w okresie po operacji i zabiegach spoczywa w rękach najmłod­szych lekarzy i pielęgniarek i odbywa się dosyć przy­padkowo bez jakiegokolwiek dążenia do rozwiązań sys­temowych.

Doskonale ta sytuacja została scharakteryzowana w artykule M. I. Bowdena. Dotyczy wprawdzie Wielkiej Brytanii, ale odniesienia są uniwersalne. Niewłaściwie i nieprofesjonalnie leczony ból pooperacyjny do lat dzie ­więćdziesiątych ustąpił tam miejsca postępowaniu, któ­re oparte jest na znajomości patofizjologii i mechani­zmów bólu. Dzięki temu leczenie nabrało charakteru wszechstronnego i indywidualnego. Uzupełnieniem, a właściwie podstawą nowoczesnego postępowania prze­ciwbólowego są wymierne i w miarę jednolite kryteria oparte na ocenie nasilenia bólu. To niezmiernie ważny, chociaż niedoceniany element terapii bólu uwzględnia­jący zastosowanie skali lub skal bólowych i bardzo skru­pulatną rejestrację wdrożonego postępowania.

Wprawdzie leczeniem bólu pooperacyjnego zajmują się przede wszystkim lekarze anestezjolodzy, to jednak nie ulega wątpliwości, że wymaga to udziału również chi ­rurgów i pielęgniarek.

Jak wynika z kilkuletnich dowiadczeń, optymalnym roz ­wiązaniem jest tworzenie tzw. zespołów leczenia bólu pooperacyjnego, funkcjonujących na terenie danej jed­nostki.

Tego rodzaju rozwiązania doprowadziły do stworzenia nowych jakości leczenia i wręcz niezależnej subspecjal-ności w ramach anestezjologii, jak to ma miejsce w Sta ­nach Zjednoczonych.

Mylę, że moglibyśmy zadowolić się skromniejszym roz ­wiązaniem pod warunkiem, że wszyscy docenimy wagę problemu.